Spamiętnika Witkacego
26 listopada 2009Wystawiam tego roku same portrety, ponieważ moich kompozycji żadna osoba nie ceni, nie potrzebuje i nie kupuje, a krytyka je przemilcza lub pisze o nich rzeczy nieistotne, a wręcz czasami bzdury. Portret ma możliwość być tożsamo dziełem Czystej Formy, jak pejzaż, martwa natura czy kompozycja - może, niemniej jednak na dzień obecny w ogromnej liczbie przypadków nie jest. Przedmioty wyobrażone na obrazach to wyłącznie wskaźniki napięć kierunkowych mas kompozycyjnych. Ale są różne stopnie zużytkowania natury. Albo się jej człowiek poddaje i wtedy nie jest artystą, lub używa jej tylko jako pretekst - między tymi ostatecznościami jest cała skala wartości pośrednich. Dawniej artyści nie potrzebowali zawiłych kompozycji i napięć kierunkowych i mogli, nie deformując rzeczywistości popularnej (tę jedną uznaję z czterech rzeczywistości Chwistka), tworzyć dzieła Czystej Formy. Wylizany, jak przez cielę, portret Holbeina jest takim samym dziełem Czystej Formy, jak Kobieta z klarnetem Picassa. Ale Holbein identycznie wylizywał wszystko, całość obrazu i tworzył w tym wylizanym “ujęciu formy” (kiedyż to moje pojęcie zastąpi fałszywie stosowane pojęcie “technologie”) głównie Czystą Formę był wielkim artystą o silnym i zdrowym “metafizycznym pępku”, a nie wstrętnym kopistą natury albo zdegenerowanym i perwersyjnym artystą - malarzem dzisiejszym. Współcześnie większa część malarzy to bezmyślni naśladowcy natury, a nieliczni artyści to ostatni potomkowie wielkich dawnych rodów, konający w perwersji i obłędzie. i taka jest fatalność naszego rozwoju społecznego, że jedynie w obłędzie i perwersji może być w pewnych epokach wielkość, po czym następuje koniec sztuki w ogóle. Holbein nie był wielkim, bo wylizywał fotografię, wyłącznie dlatego, że wylizując tworzył bez kompromisu Czystą Formę.
Jedynym dziś okazem nienaciąganego naturalnego klasyka u nas jest dla mnie Ludomir Ślendziński - wylizuje i produkuje dzieła sztuki - rzadki okaz.
Portrety moje są w pięciu gatunkach:
- Typ A - najbardziej wylizany i najdroższy.
- Typ B - charakterystyczny. Niewątpliwe “uproszczenia”, podkreślenia cech, robota mniej wylizana.
- Typ C- zbliżony do Czystej Formy, czyli z punktu widzenia krytyków i laików karykatura i deformacja. Opracowana przy użyciu C2H5OH. - Współcześnie wykluczone. Będzie kiedyś wielką rzadkością.
- Typ D - to samo bez C2HpięćOH - i
- Typ E - intuicyjnie osiągnięty wynik stylu A i B, bez kopiowania natury jako takiej, tzn. inne środki “ujęcia formy”.
Ponieważ, jak mi to kiedyś w tramwaju powiedział Axentowicz, portrecista powinien posiadać nerwy jak postronki, stworzyłem sobie regulamin, który ma pozory humorystyki, a jest wynikiem ponurych doświadczeń. Najtrudniej jest zadowolnić całą rodzinę: ciotka mówi, że lewe oko jest złe, babcia, że usta, a wuj, że nos. Najlepiej wygnać wszystkich, machać w obecności modela gumką w powietrzu i momentalnie zawołać rodzinę znowu. Z całą pewnością będą zadowoleni. w ogóle przenigdy nie wiadomo, czym kogo za- dowolnić można. - “Niemniej jednak czemu moja córeczka taka smutna” albo: “czyż ona jest taka brzydka”, lub: “jestem stanowczo za ładna - wstydzę się męża” itp., itp. Porywa dzika rozpacz. Znałem pana, który wydarł mi węgiel i zaczął poprawiać rysunek, mrucząc z niezadowolenia.
Dlatego przyjąłem zasadę: K l i e n t m u s i b y ć z a d o w o 1 o n y. Wszelka krytyka i poprawki na żądanie są wykluczone, ale za to model albo jego otoczenie może odrzucić portret, o jak dużo ten się nie podoba, i zamówić drugi, o jak dużo ja to wytrzymam. Ale zaczęły się takie rzeczy, że np.: robiłem dwa do trzech rysunków, a następnie przyjmowano 1-wszy, tak jak gdyby chciano mnie wypróbować, czy ażeby pierwszego nie robię tak sobie, a dopiero przyciśnięty przez chytrego nabywcy do muru, widząc, że go na złą robotę nie nabiorę, robię “de facto”. Dlatego:
§ 2 - brzmi właśnie:
Model zobowiązany jest przed zaczęciem portretu złożyć zadatek w sumie 1/3 ceny. w razie odrzucenia portretu, model traci zadatek.
Ze 100% pewnością, to nie wykorzystuje się do osób, którzy z góry oświadczą, że nie będą stosowali wyżej wspomnianej metody. Ale najlepiej lubię powiedzenie: “Zapisz pan sobie numer telefonu i maluj pan, jak chcesz, he! he!” Takiemu kontrahentowi ze wzruszenia czasem całkowicie normalny portret zrobię za psie pieniądze, jak za Czystą Formę.
Dalsze §§ brzmią:
- Firma zastrzega sobie prawo rysowania bez świadków.
- Portret nie ma możliwość być oglądany aż do ukończenia.
- Portrety kobiece o 1/3 droższe od męskich i dziecinnych.
- Nie przyjęty portret przechodzi na własność firmy. Model nie ma prawa żądać zniszczenia portretu.
- Technika jest mięszaniną: węgla, kredek, pasteli i ołówków (ewentualnie gwaszu i akwareli). Wszystkie sugestie techniczne są wykluczone.
- Wykluczona jest wszelka krytyka, tak dodatnia, jak ujemna, bez specjalnego upoważnienia korporacji, jak i żądanie jakichkolwiek poprawek.
- Firma podejmuje się wytworzania portretów poza lokalem korporacyjnym wyłącznie wówczas, o ile gwarantowana jest skrytka, w której firma może zamknąć nie dokończony rysunek i klucz wziąć ze sobą.
- Firma udziela rad co do pakowania i oprawiania rysunków, niemniej jednak nie podejmuje się wykonania tych rzeczy.